Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwojowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwojowo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 października 2014

Coaching rodzicielski - co to, po co i dla kogo?

Ostatnio zwróciła się do nas pani redaktor z pewnego magazynu z prośbą o kilka informacji, dotyczących coachingu rodzicielskiego.
Pytania, które nam zadała, wskazywały na to, że coaching rodzicielski jest dla wielu osób nadal czymś całkiem nieznanym.
Przytoczę więc tutaj kilka pytań i naszych odpowiedzi, których udzieliliśmy w związku z publikacją materiału, dotyczącego coachingu.
Może to trochę wyjaśni, a może sprowokuje Was do zadania pytań, na które chętnie odpowiemy:)
 


Czym jest coaching rodzicielski?
Coaching rodzicielski to specyficzna odmiana coachingu, w której rodzic wspiera dziecko w rozwoju i osiąganiu celów, zwiększając przy tym jego świadomość, poczucie odpowiedzialności i sprawczości. Możemy mówić bardziej o podejściu coachingowym w wychowaniu niż o coachingu w tradycyjnym rozumieniu cyklu sesji.

Po co rodzic ma być coachem czy miłość rodzicielska nie wystarczy w wychowaniu dziecka?
Być może miłość wystarczy. Ale tu nie chodzi o to, co jest potrzebne, aby wychować dziecko, a o to JAK chcemy je wychować. Nadrzędnym celem każdego rodzaju coachingu jest zwiększenie świadomości, poczucia odpowiedzialności i sprawczości. Coaching rodzicielski ma taki sam cel nadrzędny. Jeśli ktoś chce wychować dziecko na świadomego siebie człowieka, który wie, że ma wpływ, na to, co go w życiu spotyka i przyjmuje za to odpowiedzialność, to podejście coachingowe jest dobrym rozwiązaniem (choć pewnie nie jedynym).

Czy każdy rodzic może nim zostać? Jakie predyspozycje powinien mieć rodzic aby nim zostać?
Rodzic-coach powinien spełniać podobne warunki, jakie spełnia każdy coach. Nadrzędna jest umiejętność towarzyszenia, facylitacji, umiejętność świadomego słuchania. Niezbędna jest umiejętność przekazania (a raczej nie odbierania) odpowiedzialności drugiej osobie. Przydają się takie umiejętności jak odzwierciedlanie, parafrazownie i inne umiejętności z zakresu skutecznej komunikacji. Potrzebna będzie też wiedza o podejściu coachingowym w wychowaniu. Każdy rodzic, o ile bliskie jest mu podejście coachingowe, może zostać coachem, ale niektórzy będą musieli poświęcić więcej czasu, aby się tego nauczyć.
Podejście coachingowe sprawdzi się najlepiej rodzicom, którzy sami na sobie doświadczyli mocy coachingu.

W jakich sytuacjach, relacja coachingowa z dzieckiem najbardziej się sprawdza?
Ciężko mówić o wybranych sytuacjach. Podejście coachingowe dotyczy całego wychowania, a nie wybranych aspektów, czy sytuacji. Będzie nieskuteczne, jeśli sprowadzimy je jedynie do interwencji w określonych sytuacjach, podczas gdy w innych aspektach będziemy mieli inne podejście w wychowaniu. Konkretne techniki coachingowe sprawdzają się w sytuacjach pracy nad osiągnięciem celów, szukania zasobów i mocnych stron, motywowania, planowania i świadomego kształtowania życia, pracy z obawami i przekonaniami.

Jakie są metody coachingowe, które rodzic może zastosować w pracy z dzieckiem?
Tak, jak wspomnieliśmy wyżej, coaching rodzicielski nie polega na stosowaniu wybranych metod, a na całościowym podejściu do wychowania dziecka.
Rodzic może zastosować prawie każdą technikę (metodę) coachingową wobec swojego dziecka, zależnie od tego, w jakim jest ono wieku i jakiego wsparcia aktualnie potrzebuje. 
Nawet najbardziej popularny model coachingu efektywności – GROW (polega na sformułowaniu celu, czyli stanu pożądanego, następnie opisaniu stanu obecnego i porównaniu go z celem, później szukaniu możliwych opcji działania, aby osiągnąć cel, a na końcu wybraniu konkretnych działań, które się podejmie) – sprawdzić się może w przypadku nastolatka. 
Można zastosować pracę z różnego rodzaju kołami (koło życia, koło wartości, koło satysfakcji), żeby dziecko przyjrzało się temu, co jest dla niego ważne i jak dba o poszczególne obszary. 
Można pracować dużo w obszarze wartości. Już samo uświadomienie sobie, jakie wartości mają znaczenie w życiu nastolatka, może być dla niego bardzo ważne. 
Codzienne życie usprawnić może zastosowanie intencji implementacyjnej (czyli szczegółowe opisanie, co zrobimy, jak to zrobimy, gdzie i kiedy to zrobimy – co bardzo zwiększa prawdopodobieństwo, że dana rzecz zostanie faktycznie zrobiona).
Pojedyncza metoda nie będzie jednak skuteczna, jeśli całe wychowanie będzie sprzeczne z ideą coachingu.

read more

niedziela, 13 lipca 2014

Niemowlak na basenie - vol.1: kiedy, z kim, dlaczego?

Temat długi, podzielę go na kilka postów.
Długo zastanawiałam się, kiedy zacząć chodzić z Kajtkiem na basen. Czy 3 miesiące to nie za szybko? Przecież jeszcze dobrze główki nie trzyma, cały czas ulewa, często płacze, szybko się męczy i nudzi.
Dzisiaj, po 3 miesiącach chodzenia na basen, wiem, że dobrze zrobiliśmy, wybierając się na basen już w 4 miesiącu życia.
Kajetan nie może się doczekać i na widok basenu aż się trzęsie. Po wejściu do wody natychmiast układa się na brzuch i macha nóżkami. Podtrzymuję go za paszki lub kładę jego rączki na desce i tak sobie płyniemy:)

Dlaczego warto iść z niemowlakiem na basen jak najwcześniej?
  1. Rozwój, rozwój, rozwój - woda rozwija, a dziecko staje się sprawniejsze. Kaj z małego leniuszka stał się mega aktywnym dzieckiem, ledwo skończył 6 miesięcy i zaczął raczkować. Chwili nie usiedzi spokojnie.
  2. Zabawa, zabawa, zabawa - wielka woda to super zabawa dla dziecka i dla rodziców. Uśmiechom nie ma końca.
  3. Kontakty, kontakty, kontakty - jeśli wybierzemy szkołę pływania dla niemowląt, nasz bobas będzie miał często kontakt z wieloma rówieśnikami, co przysporzy mu z pewnością mnóstwo radości. Wspólne zabawy i podpatrywanie rówieśników są chyba tak samo ekscytujące jak zabawy w wodzie.

Lepiej samemu, czy w szkółce pływania?
Myślę, że idąc z bardzo małym dzieckiem na basen, większość rodziców czuje się niepewnie. Sama pamiętam, jakie miałam obawy. Jak sobie poradzę z dzieckiem w szatni, pod prysznicem, jak wejdziemy razem do basenu itp. A już na pewno w głowie mi się nie mieściło, żeby takiego maluszka całkiem zanurzyć pod wodą. Jeśli więc mamy obawy, wybierzmy szkołę dla niemowląt. Choćby dlatego, że będą tam też inni rodzice, którzy mogą nam pomóc. Instruktor pomoże przy wejściu/wyjściu z basenu i przede wszystkim zorganizuje nam czas tak, aby łagodnie zapoznać dzieci z wodą. Podpowie też, jak trzymać bezpiecznie dziecko (także wtedy, gdy jeszcze nie trzyma dobrze główki).
Jeśli zajęcia będą trwały dla naszego malucha zbyt długo, zawsze można wcześniej wyjść. Ja mam zasadę, że nie zmuszam Kajtka do ćwiczeń, na które reaguje płaczem, a jeśli jest zmęczony i płacze dłużej niż minutę, kończymy zajęcia wcześniej (co zdarzyło nam się raz lub dwa, gdy Kajtek nie wyspał się porządnie przed basenem).
Jeśli zaś idziemy ze starszym dzieckiem, myślę, że można zrezygnować ze szkoły pływania. Szkoła nie będzie konieczna, jeśli sami czujemy się jak ryba w wodzie i mamy głowę pełną pomysłów na zabawy z maluchem.
Sama zastanawiam się teraz nad rezygnacją ze szkółki, gdyż Kaj chce cały czas pływać (tzn. machać nogami na brzuchu na wodzie i pod wodą) i niezbyt podobają mu się już jakiekolwiek inne ćwiczenia, które narzuca instruktor. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę z tego, że te ćwiczenia mogą być przydatne, a upodobania Kajetana przejściowe.

Kiedy zacząć?
My zaczęliśmy po ukończeniu 3 miesiąca i uważam, że to był dobry czas. Na pewno po raz pierwszy warto wybrać się na basen przed ukończeniem 6 miesiąca życia (ale po ukończeniu 2 miesiąca). Jest szansa, że dziecko pamięta jeszcze wtedy życie wodne w brzuszku. Jesteśmy w grupie 3-12 miesięcy i widzę, że im starsze dziecko, tym więcej niechęci i płaczu podczas zabawy w wodzie oraz totalnego ryku podczas zanurzeń. W grupie nie ma starszego dziecka, które z radością zejdzie pod wodę. Maluchy 3-4-miesięczne zwykle dość dobrze znoszą zanurzenia, choć to też oczywiście sprawa indywidualna. Kajetan uwielbia schodzić pod wodę i nigdy się tego nie bał.

Jak się przygotować i co ze sobą zabrać, aby wyjście na basem było przyjemnością, a nie stresem dla całej rodziny? O tym w następnym poście... :)
read more

sobota, 12 lipca 2014

Jak być coachem dla: niemowlaka (4-6 miesięcy)? Stwórz warunki do rozwoju.

Zasady coachingowe, które opisałam tutaj (dotyczące dzieci do 3 miesiąca życia) są użyteczne nadal. Coś się jednak zmienia. Po 3 miesiącu nasz niemowlak zaczyna aktywnie poznawać świat. Czeka go trochę frustracji, bo chciałby wiele, ale jego ciało jeszcze mu na to nie pozwala.
Rodzice w tym okresie mogą skupić się na stworzeniu dziecku optymalnych warunków do rozwoju, co doda mu odwagi do eksperymentowania i zbuduje podwaliny dalszych postępów. Rolą rodzica-coacha jest także wsparcie i pomoc w chwilach frustracji. W coachingu rodzicielskim możemy też pomóc dziecku wykorzystać zasadę robienia czegoś inaczej lub robienia czegoś innego, gdy dotychczasowe starania nie przynoszą spodziewanych efektów.

1. Warunki do rozwoju.
Człowiek najlepiej rozwija się wtedy, gdy jest wypoczęty i jest w dobrym nastroju. Warto pomóc dziecku osiągnąć takie warunki. Bez względu na to, czy obowiązuje u nas codzienna rutyna, czy też nasze dziecko każdy dzień przeżywa w inny sposób, zadbajmy o to, aby mogło wypocząć w przyjemnej atmosferze. Odpowiednia ilość snu (odpowiednia dla danego dziecka, a nie zgodna z podręcznikiem) zadecyduje o tym, czy nasz maluch będzie miał ochotę podjąć nowe wyzwania, czy też będzie rozdrażniony z powodu nie wyspania lub w złym humorze z powodu nadmiernego przywiązania rodziców do książkowych ilości snu (jeśli malec nie potrzebuje aż takiej ilości, a rodzice spędzają godziny na jego usypianiu).
Rolą rodzica-coacha jest także zadbanie o dobry nastrój dziecka. Niemowlak odbiera nasze nastroje. Jeśli jesteśmy w złym humorze, nie oczekujmy, że dziecko będzie kipiało radością. Miła, rodzinna, spokojna atmosfera jest bazą do zdobywania nowych umiejętności przez dziecko.


2. Z drugiej strony mamy wiele emocji naszego niemowlaka, wśród których nie brakuje frustracji. Dziecko chce coś zrobić, ale jego ciało lub emocje mu na to nie pozwalają. Chce dostać się do zabawki, ale nie potrafi. Chce usnąć, ale nie może. W podręcznikach o rozwoju i wychowaniu dzieci znajdziemy zwykle poradę, aby w takim przypadku pozwolić dzieciom radzić sobie samemu z frustracją. Zostawić je, aby same nauczyły się uspokajać i radzić sobie z emocjami. Ja mam trochę inne zdanie i uważam, że jeśli możemy pomóc dziecku radzić sobie z frustracją, to powinniśmy to zrobić. Jeśli możemy zaoszczędzić mu chwil, w których dominują negatywne emocje, zróbmy to. Powtórzmy, stan prorozwojowy jest związany z dobrym nastrojem. Nie musimy obawiać się, że nasze dziecko nie będzie umiało później poradzić sobie ze sobą. Przecież i tak, nawet jeśli będziemy się bardzo starać, nie uda nam się uchronić dziecka przed wszystkimi negatywnymi emocjami. To, co będzie ono przeżywało w samotności, bo my nie damy rady mu pomóc, w zupełności wystarczy do ćwiczenia samodzielnego radzenia sobie.

3. Dziecko stara się uczyć nowych umiejętności. Ma w sobie naturalny pęd do rozwoju. Nie musimy nic robić, aby zdobywało kolejne szczyty swoich możliwości. Możemy po prostu tylko nie przeszkadzać. Możemy też delikatnie zadziałać. Jeśli widzimy, że dziecko ma wyraźną trudność ze zrobieniem czegoś, możemy pomóc mu wykorzystać dwie proste i skuteczne zasady coachingowe. Zrobić coś inaczej lub zrobić coś innego. Jeśli coś robimy, ale efekty nie są dla nas zadowalające, to znaczy, że powinniśmy przestać. Nie przestać robić to w ogóle, ale przestać tak to robić. Bo jeśli coś nie idzie, powtarzanie przepisu, który do niczego nie prowadzi jest bez sensu. Pora zrobić coś inaczej. Można też zrobić coś całkiem innego, co doprowadzi nas do oczekiwanego celu. Jak wykorzystać te zasady w relacji z niemowlakiem? Np. dużo dzieci ma problem z leżeniem na brzuchu, bo tego nie lubią. Pomóżmy im zrobić to inaczej. Niech leżą na nas, niech leżą na poduszce, nie kładźmy ich na podłogę, jeśli to sprawia, że reakcją jest tylko płacz.  Płacz to nie rozwój, a przecież o rozwój nam chodzi. Inna sytuacja dotyczy starszych niemowlaków. Dzieci chcą iść, ale nie potrafią. Kładziemy je na podłogę i krzyczą. Zróbmy coś innego, zróbmy to inaczej. Rozłóżmy grube maty, koce, dywany. Zdejmijmy niewygodne ubranko. Dołączmy do zabawy. Przebywajmy na podłodze wspólnie, całą rodziną. W takich warunkach maluch chętnie zacznie pełzać, a następnie raczkować (o ile będzie w ogóle dzieckiem raczkującym i nie stanie od razu w pionie:). Kolejna sytuacja: codzienna rutyna. Wielu rodziców uważa, że dzień niezgodny z rutyną, to zły dzień. Spędzają godziny na nakłanianiu dzieci do snu, czy jedzenia o określonych porach. Przecież poradniki tak zalecają "trenować" dzieci. Rutyna może i jest pożądana w życiu dziecka, ale bez przesady. Ceną nie może być zmęczenie całej rodziny. Jeśli maluch wyraźnie nie ma ochoty na sen (albo zasypia tuż przed kąpielą), zrezygnujmy z rutynowej drzemki (albo z codziennej kąpieli) i tego jednego dnia zróbmy coś innego. Szczęśliwość rodziny wzrośnie:)

read more

piątek, 9 maja 2014

Jak być coachem dla: noworodka i niemowlaka (1-3 miesiące)? Po prostu bądź.

Z wielką przyjemnością zaczynam nową serię "Jak być coachem dla...". Zmierzę się w niej z połączeniem coachingu z rodzicielstwem. W końcu po to powstał ten blog:) Chciałabym, aby każdy post z tej serii dotyczył jednego okresu w życiu dziecka i roli rodzica-coacha w tym czasie. Jak będzie, zobaczymy. A teraz zaczynamy...

Na wstępie chcę napisać, że coachem-rodzicem warto zacząć być jeszcze przed pojawieniem się naszego dziecka na świecie. Okres ciąży można potraktować jak sesję kontraktową, na której coach nawiązuje pierwszą relację z coachee, zapoznają się, ustalają cele wspólnej pracy. W rodzicielstwie to czas, aby zastanowić się, jak chcemy sobie poukładać wzajemne relacje z dzieckiem, to czas na zapoznanie się i nawiązanie więzi. To także idealny okres, aby pozbyć się własnych demonów przeszłości, czyli wzorców rodzicielstwa, które w sobie nosimy (bo np. przekazali nam je nasi rodzice), a których nie chcemy kontynuować. Ciąża jest także doskonałym momentem na pracę nad sobą, otwarciem umysłu na nowe idee, zerwaniem z ograniczającymi przekonaniami.
Jedno jest pewne - aby być coachem dla swojego dziecka, sami musimy być wolni, nie ograniczeni schematami, wdrukami, przekonaniami. Czas ciąży jest więc czasem na coaching rodziców.

A jak być coachem dla noworodka i niemowlaka, który nie ukończył jeszcze trzech miesięcy? Początek rodzicielstwa to idealny czas na ćwiczenie pierwszej i najważniejszej umiejętności coachingowej: podążania za drugą osobą, towarzyszenia jej. Kaj do ukończenia trzeciego miesiąca życia był dla mnie zagadką. Dopiero uczyłam się komunikowania z nim. Godziłam się na to, aby to mój syn prowadził mnie przez swój świat. Ja postanowiłam odłożyć pokazywanie mu mojego świata na drugi kwartał jego życia. Kwartał pierwszy przeznaczyłam na towarzyszenie Kajetanowi. To on decydował, dokąd mnie zabierze i co mi pokaże. Pozwolić iść drugiej osobie w jej tylko znanym kierunku - to bardzo ważna umiejętność coachingowa. Bez umiejętności podążania (z jednoczesnym wycofaniem własnej mapy), nie ma coachingu.
Właśnie... mapa - pojęcie, z którym po raz pierwszy spotkałam się u Macieja Bennewicza. Każdy ma swoją mapę (czyli wizję świata, to co o nim myśli, co widzi, jak go odbiera itd.), ale żadna mapa nie jest terenem (czyli niczyja wizja i niczyje myśli nie są obiektywną prawdą o rzeczywistości). Każdy ma inną mapę. Aby coaching był możliwy, coach musi wycofać własną mapę i zacząć podążać ścieżkami, przez które poprowadzi go coachee (coachee, czyli osoba coachowana prowadzi nas ściezkami po swojej mapie oczywiście).



Macierzyństwo sprawiło, że trening wycofywania własnej mapy był moją codziennością. Starałam się widzieć punkt widzenia Kajetana i nic innego mnie nie interesowało. Było to trudne doświadczenie, bo Kajtek ciągle płakał. Postanowiłam zrozumieć istotę tego płaczu i zaakceptować ekspresyjność mojego syna. Wraz ze zrozumieniem i akceptacją, Kajetan uspokoił się:)

I tutaj przyszła kolej na następną umiejętność coachingową, którą rodzice ćwiczą w pierwszych miesiącach życia dziecka: zaufanie. Coach musi zaufać coachee. Ufam w to, że moje dziecko ma potencjał do tego, aby być zaradnym, silnym i kreatywnym człowiekiem. Wiem, że potrafi wybierać to, co dla niego jest dobre.

Z zaufaniem miałam największy problem. Bo jak zaufać tygodniowemu noworodkowi, który nie chce pić mojego mleka? A jednak! Okazało się, że ma na nie alergię! Zaufanie do dzieci próbują zburzyć wszyscy doradcy, lekarze itp. Dziecko cały czas jest oceniane, ma wpisywać się w schematy, o czym już pisałam. Trudno w takich warunkach o atmosferę zaufania, ale jednak jest to możliwe. Nam się udało.

Kolejną umiejętnością coachingową, którą rodzice ćwiczą w pierwszym kwartale życia dziecka, jest partnerstwo, czyli porozumienie i współpraca. Możemy nakazać noworodkowi wiele rzeczy, ale on i tak tego nie wykona:) Jeśli zrozumiemy jego motywy i zaczniemy z nim współpracować, możemy osiągnąć naprawdę dużo.

W partnerstwie z Kajetanem szybko wróciliśmy do normalnego życia. Możemy pracować, robić to, co lubimy. Jesteśmy sami - nie mamy opiekunki, ani rodziny do pomocy. Wiemy, jak ważne jest wzajemne poszanowanie swoich potrzeb i współpraca. To przydaje się nie tylko w coachingu!

Od dr. Smółki dowiedziałam się kiedyś, że coach jest jak ogrodnik, który dbając o roślinkę, stwarza jej grunt do rozwoju, pozwala jej kwitnąć. W pierwszych trzech miesiącach życia dziecka, rodzice tworzą właśnie taki grunt. W kolejnych miesiącach nasza najdroższa roślinka nabierze niesamowitego tempa rozwoju i pięknie zakwitnie:)
read more

piątek, 21 marca 2014

Zabawy fundamentalne

Kajetan jest bardzo aktywnym dzieckiem. Szybko się regeneruje, śpiąc na moich rękach, brzuchu, w chuście lub w nosidle. Poza tym bardzo mało śpi. W ciągu dnia zasypia zwykle raz na 3 dni. W nocy śpi nie więcej niż 8 godzin.
Pozostaje nam więc mnóstwo czasu na zabawy. A bawić się musimy cały czas, bo inaczej Kaj zaczyna się nudzić, złościć, płakać.
Bardzo szybko zabrakło mi pomysłów na zabawy z 2-miesięcznym dzieckiem. Nie mam doświadczenia w zabawach z tak małymi dziećmi. Kajtek nie interesuje się zabawkami, więc one też nam nie pomagają.
Intensywnie szukałam inspiracji i publikacji z przykładami zabaw z niemowlakami.
Udało mi się znaleźć "Zabawy fundamentalne 1. Chwytam, siedzę, raczkuję" (Colin Rose i Gordon Dryden). 

read more

poniedziałek, 10 marca 2014

Pierwsza Książka Mojego Dziecka

Kajetan uwielbia, gdy czytamy mu bajki, wierszyki i rymowanki. Jak to odkryłam? Postanowiłam rozpakować paczkę, którą dostałam w szpitalu po narodzinach Kajtka. Była tam książeczka z zaleceniem, aby czytać ją od urodzenia. Spróbowałam, przeczytałam całą i Kajko przez całe 20 minut był spokojny i słuchał wierszyków.

Od tej pory codziennie czytam tę książeczkę przynajmniej raz, a najczęściej dwa razy. Dokupiliśmy jeszcze inne książki z wierszykami, ale tę Kajko lubi chyba najbardziej.

read more

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Recenzja: Bobas lubi wybór, Gill Rapley, Tracey Murkett

"Bobas lubi wybór" to ostatnia pozycja, polecana do przeczytania w szkole rodzenia. Jak obiecałam, tak robię, czyli krótka recenzja poniżej.

Zacznę od tego, że o metodzie BLW dowiedziałam się będąc w 2 miesiącu ciąży. Metoda ta ma u swych podstaw szacunek do dziecka. Jako, że szacunek jest też podstawową wartością naszego rodzicielstwa, od razu przyjęliśmy tę metodę za własną i postanowiliśmy, że Kajko będzie jadł zgodnie z BLW (oczywiście o ile nie będzie przeciwwskazań). Szanujemy Kajtka potrzeby i wybory. Niech więc wybiera, co chce jeść i niech je według własnych potrzeb!

Byliśmy zdecydowani na tę metodę, ale mieliśmy trochę obaw, jako, że całe nasze otoczenie karmi dzieci papkami, zupkami, przecierami, słoiczkami. Baliśmy się, że czekając na wdrożenie BLW, Kajko nie otrzyma wystarczającej dawki witamin i składników odżywczych.
Zapytaliśmy więc w szkole rodzenia. Prowadząca zapewniła, że nasze obawy są bezpodstawne i poleciła lekturę książki.
read more

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Recenzja: Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy - Harvey Karp

Byłam w 2 lub w 3 miesiącu ciąży, kiedy po raz pierwszy usłyszałam o metodzie Karpa.
Obejrzeliśmy wtedy z Piotrem film instruktażowy - jak uspokoić niemowlę. Później oglądaliśmy go jeszcze dwa razy i ćwiczyliśmy w praktyce (tzn. na misiu Antonim:).
Mieliśmy nie kupować tej książki. Wydawało nam się, że z filmu instruktażowego i z ogólnie dostępnych informacji wiedzieć będziemy już wszystko o czwartym trymestrze.
Pierwsza refleksja przyszła dopiero podczas zajęć w szkole rodzenia. Prowadząca, Pani Bogumiła, pokazała nam dokładnie, jak spowijać niemowlę. My mieliśmy to tylko powtórzyć (na misiu Antonim). Polegliśmy podczas pierwszej próby. Wszystko jest proste, gdy patrzymy, jak robią to inni. My jednak nie daliśmy rady nawet z misiem. Wolę nie myśleć o tym, jak to będzie z płaczącym dzieckiem...
Pani Bogumiła poleciła nam książkę Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy doktora Karpa.
Tak, jak już pisałam, Mikołaj książkę przyniósł, a ja grzecznie przeczytałam, zaznaczając najważniejsze fragmenty.
read more

piątek, 22 listopada 2013

Szkoła rodzenia: ciekawostki w skrócie

Mieliśmy szczęście dostać się do szkoły rodzenia, prowadzonej na Klinicznej w Gdańsku. Wiem, że
wielu osobom zabrakło tego szczęścia, bo chętnych jest mnóstwo, a miejsc niewiele. W związku z tym postanowiłam napisać garść informacji i kilka ciekawostek. Jest to kurs przyspieszony i wszystko odbywa się w błyskawicznym tempie.
To, co napiszę teraz, to krótkie streszczenie z 9 godzin nauki.
Jeśli chodzi o moje odczucia, to jestem jednocześnie nieco rozczarowana i bardzo mile zaskoczona. Rozczarowana, bo nic nie dowiedziałam się o CC, ZZO itp., a na to liczyłam, bo sama szykuję się na cesarkę.
Mile zaskoczona, bo prowadząca (Pani Bogumiła) ma bardzo szeroką i, co najważniejsze, aktualną wiedzę o macierzyństwie i opiece nad noworodkiem. Upewniła nas, co do naszych wyborów, takich jak: pieluchy wielorazowe, BLW, chustonoszenie itp. Dodatkowo uzupełniła naszą, ciągle niewielką, wiedzę.

read more

sobota, 16 listopada 2013

Coachingowo: Szczepić czy nie szczepić? Podejmowanie decyzji metodą PMI.

Dzisiaj o kolejnym dylemacie, o którym sporo myślałam jeszcze zanim zaszłam w ciążę. Szczepić, czy nie szczepić na to, co obowiązkowe jest w naszym państwie? A jeśli szczepić, to kiedy szczepić, czym szczepić itp.?
Przy okazji zaprezentuję kolejną metodę, przydatną przy podejmowaniu decyzji. Metodę tę stosuję bardzo często i polecam ją swoim klientom, którzy stoją przed ważnymi dla nich dylematami.
Technika PMI została wymyślona przez Edwarda de Bono, legendę kreatywnego myślenia. Termin PMI oznacza plus, minus, interesting.

read more

sobota, 9 listopada 2013

Byliśmy: Warsztaty "Bezpieczny Maluch". Pierwsza pomoc dla niemowląt.

W październiku wzięliśmy udział w warsztatach "Bezpieczny Maluch" w Gdyni. Są to bezpłatne zajęcia, organizowane w całej Polsce.
Słyszałam wcześniej, że jest na nich moduł poświęcony pierwszej pomocy przedmedycznej dla niemowląt i to nakłoniło nas do pójścia na warsztaty.
Poza pierwszą pomocą, dowiedzieliśmy się trochę o różnych produktach dla dzieci. Była też krótka prezentacja prowadzona przez Pawła Zawitkowskiego.
Generalnie rozczarowaliśmy się nieco modułem pierwszej pomocy. Był krótki i pomimo tego, że ratownicy mieli dużo lalek treningowych, nie było szansy, aby ktokolwiek z sali mógł cokolwiek przećwiczyć.
Pozostałe moduły były średnio ciekawe. Każdy z nich prowadzony był przez przedstawiciela innej firmy. Były m.in. prezentacje dotyczące: fotelików Maxi-Cosi, produktów Jelp, produktów Nuk i Enfamil. Była też przedstawicielka Polskiego Banku Komórek Macierzystych.

Ogólnie udział w warsztacie oceniam bardzo dobrze, gdyż:
- dowiedziałam się trochę o pomocy przedmedycznej dla niemowlaków,
- zobaczyłam, jak prawidłowo montować fotelik w aucie i dowiedziałam się więcej o fotelikach w ogóle,
- przekonaliśmy się, że krew pępowinowa to fajna sprawa, jeśli ma się (lub planuje się mieć) przynajmniej dwójkę dzieci.

read more

piątek, 8 listopada 2013

Coachingowo: Krew pępowinowa. Pytania Kartezjańskie.

Tak, jak większość przyszłych rodziców, tak i my zastanawiamy się intensywnie nad tym, czy pobierać i przechowywać krew pępowinową naszego Malucha, czy też uznać to za zbytek.

Nie chcę tutaj opisywać wszystkich naszych przemyśleń. Nie jesteśmy w tej dziedzinie żadnymi ekspertami.
Sami kierujemy się wiedzą, dostępną w Internecie, od lekarzy oraz własną intuicją.
Uważam, że dylemat jest na tyle poważny, że każdy powinien podjąć decyzję sam, nie kierując się wpisami na blogach nieeksperckich.
Trudność podjęcia tej decyzji polega, w moim przypadku, przede wszystkim na tym, że w tej chwili ciężko przewidzieć jej skutki. Dziedzina jest bowiem młoda i intensywnie się rozwija.


Warszawa nocą - widok z hotelu Marriott. Pomaga spojrzeć na dylematy z odpowiednim dystansem.

read more

piątek, 18 października 2013

Trzeci trymestr. Co się zmieniło?

Powoli wchodzimy w trzeci trymestr. Dzisiaj jestem dokładnie w 26 tygodniu i 2 dniu ciąży. Wczoraj byliśmy na rutynowym, comiesięcznym badaniu i USG.
I tak sobie sporo rozmawialiśmy ostatnio z Piotrem, jak zmienił się nasz związek odkąd pojawił się w naszym życiu Kajko.
Czy zmieniliśmy się my? Czy zmieniły się nasze relacje?

Kaj, USG 3d/4d, 26 tydzień i 1 dzień ciąży

read more

niedziela, 13 października 2013

Efekt Mozarta, czyli Bacha


Kajko ma swoją ulubioną muzykę. Jakiś miesiąc temu kupiliśmy z gazetą płytę "Klasyka dla dzieci". Bardzo fajna płytka. Zawiera 30 minut najlepszej muzyki klasycznej dla nienarodzonych jeszcze dzieci. Najlepszej, bo "dur", a nie "mol". A właśnie "dur" powinny słuchać podobno dzieci w brzuszku.

Płyta jest świetna, bo krótka i treściwa. Codziennie rano, przy porannej kawce Piotra, a mojej herbatce Rooibos, słuchamy z Kajtkiem całej płyty. Po kilku dniach słuchania mogłam już bez większego problemu zidentyfikować ulubione utwory Kajtka. Po czym je poznałam? Po ruchach. Podczas niektórych utworów Kajko nie rusza się, podczas innych wykonuje gwałtowne ruchy, a podczas niewielu płynnie przesuwa mi się w brzuszku (powoli i spokojnie). Zakładam, że te ostatnie lubi najbardziej.

read more

wtorek, 1 października 2013

Brazelton... trochę w Polsce Ameryki

Słyszałam wiele złego o podręcznikach "do wychowania" i o rodzicach, którzy chcą wychowywać dziecko "podręcznikowo". Długo zastanawiałam się więc, czy warto kupować jakiekolwiek książki o dzieciach.
Lubię czytać i lubię mieć poczucie, że chociaż staram się robić coś mądrze. Chciałabym mieć też poczucie, że staram się mieć mądre podejście do własnego dziecka.
Chcę wiedzieć o nim jak najwięcej, a przecież wiem, że przez pierwsze kilkanaście miesięcy nie za dużo mi sam o sobie opowie.
Jeszcze przed zajściem w ciążę czytałam o książkach "Rozwój dziecka" Brazeltona. Podobno dobre.
Wstrzymywałam się jednak z ich zakupem do 12 tygodnia ciąży.
Po wyczekiwanym USG w 12 tygodniu, pojechaliśmy z Piotrem do Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego i nabyliśmy drogą kupna 2 tomy książki "Rozwój dziecka".
Od tego czasu w wolne wieczory często czytamy tę książkę. Na początku byłam wobec niej bardzo krytyczna. Nie podobało mi się amerykańskie podejście i opisywanie amerykańskich realiów porodu, połogu itd. Ale to w końcu amerykańska książka, więc logiczne jest, że nie będzie w niej napisane o polskich realiach.
Teraz mamy 24 tydzień ciąży. Moja wiedza o dzieciach z dnia na dzień rośnie. Tak samo szybko rośnie moja wiedza o głupotach wymyślonych dla dzieci, całkiem im niepotrzebnych, a także o głupich zachowaniach rodziców.

read more

wtorek, 17 września 2013

Szacunek, czyli podstawa naszych wyborów

Rodzice podejmują za swoje dziecko mnóstwo decyzji. Począwszy od wyboru lekarza prowadzącego ciążę, poprzez zakup wyprawki, a często także decyzję, jaką drogą przyjdzie na świat, skończywszy na codziennych wyborach stroju, decyzji, czy i do jakiego przedszkola będzie uczęszczać dziecko oraz do jakiej pójdzie szkoły itp.
Już na początku ciąży zaczęliśmy zastanawiać się, jakie będzie kryterium naszych decyzji. Co będzie miało wpływ na to, jaką drogę wybierzemy dla naszego dziecka. Chcieliśmy, aby to kryterium było proste i jasne, tak, abyśmy mogli przedstawić je jak najszybciej naszemu synowi (jak tylko zacznie rozumieć to, o czym będziemy chcieli mu powiedzieć).

read more

niedziela, 15 września 2013

Komunikacja z nienarodzonym dzieckiem

Od początku ciąży traktujemy Kajetana jak członka rodziny. Choć o ciąży dowiedzieliśmy się w 5 tygodniu, a lekarze od razu zapowiedzieli, żeby nie cieszyć się za wcześnie (bo na tym etapie nie biło nawet jeszcze serduszko), nie mogliśmy powstrzymać się od wymyślania imion, mówienia do Maleństwa itp.
Odkąd w 16 tygodniu ciąży otrzymaliśmy potwierdzenie płci (o której wiedzieliśmy wcześniej, bo po prostu to czuliśmy), Kajetan stał się już pełnoprawnym członkiem rodziny.
Staramy się słuchać Kajtka i brać pod uwagę jego potrzeby. Wiemy od początku ciąży, że Kajetan nie lubi długich zakupów, więc unikamy galerii handlowych i hipermarketów. W takich miejscach zawsze lubi wywinąć mi jakąś niespodziankę. Dwa razy zakupy skończyły się wizytą u lekarza (w tym raz w szpitalu). Od tej pory zakupy robię jak najszybciej, wybierając zwykle mniejsze sklepy. Ubrania i wyprawkę kompletuję głównie w sklepach internetowych.

read more

niedziela, 25 sierpnia 2013

Dlaczego coaching rodzicielski?

0 komentarze
Coaching rodzicielski rozumiemy jako coaching rodziców, którego celem jest wsparcie dziecka.

Jesteśmy rodzicami Kajetana, ale jesteśmy też coachami z kilkuletnią praktyką zawodową w tym obszarze. Sami także często odbywamy coaching i uważamy go za bardzo skuteczną metodę rozwoju (o ile trafimy oczywiście na dobrego coacha).

read more
Obsługiwane przez usługę Blogger.