7 stycznia około południa pojechaliśmy do szpitala wojewódzkiego w Gdańsku umówić się na termin cesarskiego cięcia.
Wchodząc na izbę przyjęć, usłyszeliśmy, jak jakiś lekarz mówi, że idzie na salę operacyjną i pacjenci mają na niego czekać. Zapytałam panią w okienku, czy dobrze trafiłam, chcąc umówić się na cc. Pani odpowiedziała, że lokalizacyjnie bardzo dobrze, ale moment nie jest najlepszy, bo lekarz właśnie pobiegł i będzie nie wcześniej niż za pół godziny. Odpowiedziałam, że poczekam. Pani z okienka zabrała moją dokumentację i powiedziała, że skoro i tak czekamy, to może zrobią nam ktg.
Poszliśmy do gabinetu, położna podpięła mnie pod ktg i wyszła. Wróciła po ok. 5 minutach, poprosiła, abym szybko przekręciła się na bok, po czym wybiegła wołając koleżankę. Zapytała, czy jestem ogolona, kazała mi jak najszybciej rozebrać się. Dostałam koszulę szpitalną i pobiegłam wraz z położną schodami na pierwsze piętro.
read more
Wchodząc na izbę przyjęć, usłyszeliśmy, jak jakiś lekarz mówi, że idzie na salę operacyjną i pacjenci mają na niego czekać. Zapytałam panią w okienku, czy dobrze trafiłam, chcąc umówić się na cc. Pani odpowiedziała, że lokalizacyjnie bardzo dobrze, ale moment nie jest najlepszy, bo lekarz właśnie pobiegł i będzie nie wcześniej niż za pół godziny. Odpowiedziałam, że poczekam. Pani z okienka zabrała moją dokumentację i powiedziała, że skoro i tak czekamy, to może zrobią nam ktg.
Poszliśmy do gabinetu, położna podpięła mnie pod ktg i wyszła. Wróciła po ok. 5 minutach, poprosiła, abym szybko przekręciła się na bok, po czym wybiegła wołając koleżankę. Zapytała, czy jestem ogolona, kazała mi jak najszybciej rozebrać się. Dostałam koszulę szpitalną i pobiegłam wraz z położną schodami na pierwsze piętro.



